Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Dinozaury czyli Straszne Jaszczury

W roku 1842 po raz pierwszy użyto zwrotu Dinosauria. Zwrot ten oznacza dosłownie „straszny jaszczur”. Dzisiaj odmieniamy słowo dinozaur przez wszystkie przypadki, w sposób naturalny, nie dociekając jego znaczenia. Tym bardziej, że te straszne jaszczury często goszczą na naszych ekranach.

Okazuje się, że nie wszystkie były ogromne, a zdarzały się nawet całkiem mikre. Nie zmienia to faktu, że jaszczur to jaszczur. Jak jednak ludzie radzili sobie z ich opisem przed rozpowszechnieniem pojęcia dinozaur? Pierwsze skojarzenie prowadzi do pojęć smoki, potwory lub monstra. I chyba słusznie. Dlaczego jednak ludzie o nich dość często wspominali i opowiadali?

Po pierwsze, możemy uznać, że po prostu znajdowano szkielety tych stworzeń. Nie zawsze znajdowały się one pod ziemią i zapewne były odnajdywane. Po drugie, nie powinniśmy ignorować opowieści i legend o widzianych i zabijanych smokach. Nasz słynny Smok Wawelski ma nawet interesujący pomnik, który dziwnie przypomina dinozaura, czyli strasznego jaszczura. Nic dziwnego, że pogromcy takich jaszczurów stawali się sławni, śpiewano o nich pieśni oraz opisywano w nielicznych jeszcze utworach pisanych.

Homer w „Iliadzie” wspominał, że przy drodze można spotkać smoka. Mitologia nie tylko starożytna, ale i późniejsza pełna jest takich stworów, które można by nazwać ... strasznymi jaszczurami. Smoki Pyton, Cetus, Ladon w Grecji, germański Fafnir, anglosaski Grendel, smok pokonany przez św. Jerzego oraz smoki azjatyckie to tylko bardziej znane przykłady ich obecności w kulturach świata. W samej Polsce smoki umieszczono w kilkunastu herbach miejskich. Fulko z Chartres, francuski mnich, żyjący w XII w., opisał smoki jako stwory o wstrętnych pyskach, wielkich zębach i ... jaszczurowym ciele. Dodał, że zamieszkują one głównie tereny o ciepłym klimacie. Czy możemy zatem nazwać smoki strasznymi jaszczurami czyli ... dinozaurami ?

To oczywiste. Chociaż pojęcie dinozaur kojarzy się nam od razu z czasami bardzo odległymi, gdyż tak sugerują podręczniki od kilkudziesięciu lat. Czy na pewno mają rację?

Umiejscawia się ich wyginięcie i nagłe wymarcie na czasy tak odległe, że nikt tego nie jest w stanie sprawdzić. Kratery uderzeniowe w Zatoce Meksykańskiej oraz w dnie Oceanu Indyjskiego mówią o uderzeniu w Ziemię przez naprawdę duże obiekty kosmiczne. Zeszklony piasek z Sahary, którego kawałek nosił na sobie Tutenchamon także mówi nam, że nasz glob spotkała kosmiczna kolizja. To musiało być zabójcze, zwłaszcza dla stworzeń, które potrzebują dużo pożywienia tlenu. Czy jednak niektóre z nich mogły jakoś przetrwać? I czy na pewno było to aż tak dawno temu?

Jeśli jakieś przeżyły i miały potem jeszcze potomstwo, stały się przedmiotem polowań oraz bohaterami opowieści jako ... smoki, czyli straszne jaszczury. Czyli dinozaury. Trudno przypuszczać, że ludzie na różnych kontynentach mogli się „umówić” co do opowieści o tych monstrach. Szkielety to za mało dla tamtych pokoleń by tyle gadać o gadach. Stawiam tezę, że ktoś jednak widział niektóre z nich, i raczej nie w filmie.

Pewien słynny geniusz zauważył kiedyś, że łatwiej jest rozbić atom niż przesądy. Czy w przypadku dinozaurów nie mamy do czynienia właśnie z „nowoczesnym” przesądem? Dotyczy on zwłaszcza różnicowania smoków i dinozaurów oraz datowania czasu ich wymierania.

Chyba jednak nie tylko odkrywane kości sprawiają, że tych jaszczurów nie możemy się pozbyć z pamięci. Człowiek i dinozaury spotkali się już kiedyś.                                                       Tomasz Buvelski  2014

Gryfy czyli co ...?

Mityczne stworzenie. Zwierzę z ciałem lwa oraz głową i skrzydłami orła. Znany nam z wielu herbów, gryf. Czy istniał naprawdę ? Wszystko wskazuje na to, że tak. To zwierzę jest obecne od bardzo dawna w wielu miejscach i kulturach świata. Od starożytności i właściwie do dziś. Także na Pomorzu i Skandynawii pozostało stałym ozdobnikiem herbów miast i regionów. Ten, ni to lew, ni to ptak, ni to smok wspominany jest w Mezopotamii, Grecji, Scytii, Skandynawii, Indii, w kulturze celtyckiej, a nawet w Księdze.

W Biblii Gdańskiej wspominany jest w 5 księdze Mojżeszowej w rozdz. 14, w wersecie 12, jako ptak nieczysty, którego nie należy spożywać, tuż obok orłów, sokołów i sępów. Z kolei w Biblii Tysiąclecia w księdze Powtórzonego Prawa w rozdz. 14 w wersecie 12 nazwano go czarnym sępem. Niezbyt to jasne, gdyż werset dalej znowu wymienia się sępy, jako cały gatunek „nie do jedzenia”. Zostawmy to.

Interesuje mnie jednak praprzyczyna umieszczania gryfów w tak wielu herbach. Zarówno na polskim, jak i niemieckim Pomorzu, i nie tylko, gryf to stały ozdobnik symboliki miast, a nawet ich nazw, typu Gryfino, Gryfice, Greifswald, Ahlbeck czy Gryfów. Oczywiście wiążemy to z rodem Gryfitów, ale tu postawmy pytanie: dlaczego Gryfici to akurat gryfici, a nie akurat Orlici, Sokolici czy Sępowici...

Mamy tylko poszlaki. Albo przejęli symbol gryfa od swych przodków i potem rozpropagowali go na te tereny, albo ich protoplaści zetknęli się z tym stworzeniem. Słyszeliśmy legendę o smoku wawelskim, czyli ogromnym jaszczurze, który pustoszył Kraków i okolice. Widocznie więc na ówczesnym Pomorzu można było spotkać gryfy. A skoro możliwe było spotkanie ludzi i gryfów, odnotowane przynajmniej potem w architekturze, na gzymsach, w herbach czy nawet w kościołach, i jeśli nie był to ów czarny sęp, pytanie brzmi: czym „toto” było ?

Scytowie wspominali, iż odnajdywali ich szczątki. Być może więc to oni wyrysowali pierwowzór gryfa, biorąc go z odnalezionego w swych kopalniach szkieletu... Tam właśnie takie odnaleziono. Współcześni badacze wskazują, iż należały do protoceratopsów. Były to roślinożerne dinozaury. Łudząco podobne do gryfów.

Duże oczy, niecały metr wysokości ale prawie 200 kg wagi. Spotkanie z takim osobnikiem musiało budzić żywe emocje i pozostawało w pamięci... Pokonanie takiego czegoś niosło sławę, którą uwieczniano w swym herbie...

Nie wiemy czy gryfy to, w naszej terminologii, protoceratopsy. Tym bardziej, że tym drugim brakuje skrzydeł. Uznałbym jednak za bardzo prawdopodobne, iż ludzie i gryfy, czymkolwiek by były ( bardziej jaszczurem czy ptakiem ), spotkali się kiedyś.

Dawne herby, pełne smoków i gryfów, mówią więcej niż się nam wydaje. U ich początków musi leżeć pradawny przekaz kulturowy. Mówiony, opowiadany. O spotkaniu ludzi z tymi stworzeniami. 

Co mniejsze, typu protoceratops, mogły dotrwać nawet do czasów  średniowiecza.                      Tomasz Buvelski  2015                                       

628  1444  1453  1492  1513  1520  1521 1531  1577

   soul    mute