Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

    Gavin Menzies przeprowadził prawdziwe hisoryczne śledztwo i odbył podróże po całym świecie. Uznał, że Atlantyda to raczej cywilizacja, imperium z siedzibą na Krecie oraz licznymi koloniami i wyspami. W tym z Therą. Ocenił, że Platon, pisząc o wielkiej wyspie za Słupami Heraklesa, a na którą można się dostać z innych wysp, wskazuje na  kontynent amerykański.  gavinmenzies.net Na kontynencie amerykańskim odnajdowane są ponadto regularnie ślady i artefakty nie tylko pochodzenia fenickiego, ale także narzędzia, kopalnie,  inskrypcje i... szczątki ludzkie z haplogrupy X2 - europejskie. Tropy wiodą na Kretę, do kultury minojskiej, której żywot zakończył kataklizm ok.. 1,5 tys lat p.n.e.   

    Wygląda więc na  to, że kontynent amerykański  odwiedzany był od bardzo dawna. Pierwszy raz być może w czasach tuż po globalnym potopie, co sugerują gigantyczne obiekty architektoniczne, a póżniej  przybywali tutaj po miedź i inne skarby tej ziemi spadkobiercy pierwszej kultury - wywodzący się z Anatolii Minojczycy, a po nich... Fenicjanie. Minojczyków nazywa się tak od króla Minosa, a przecież za założyciela pierwszej dynastii egipskiej  uważa się niejakiego Menesa. Kto wie, może to ta sama postać. Minos/Menes. Zapewne tego nie ustalimy, jednak zarówno Kreteńczycy, zrodzeni z fenickiej księżniczki Europy,  jak i Fenicjanie to... rodzina. Fenicjanie nazywali siebie Ba'ni Kaanan czyli Dzieci Kaananu. Z kolei Egipt ( grec. Ajgyptos ) to do dziś w j. hebr i arab Misr czyli Mizraim czyli... wnuk Noego. Wszystkie tropy wiodą nas nieuchronnie do ludzi, którzy wysiedli z Arki w górach Ararat. 

    Istnienie Atlantydy, od której nazwę bierze wielki ocean pomiędzy kontynentami, jest jak najbardziej logiczne. Otóż istnienie cywilizacji przedpotopowej uzasadnia pochodzenie cywilizacji, które narodziły się właśnie po potopie, a może były częścią imperium nawet przed Wielką Wodą. Sumer, czyli późniejsza Mezopotamia, Egipt, Kreta, starożytne kultury Chin, Ameryki czy inne opisują swoją genezę jako przybycie lub przypłynięcie z innego miejsca. Ich bóstwami, patriarchami czy założycielami często są osoby, które widziały stary i nowy świat. Platon pisze o kataklizmie, który zniszczył wielką wyspę, chociaż dzisiaj wiele wskazuje, że chodziło o kataklizm na Therze w 1450 r. p.n.e. czyli inny, bliższy nam czasowo,  przełom w dziejach.  A spokojna analiza tekstu tego Greka może prowadzić do wniosku, że owa wielka wyspa za Słupami Heraklesa to po prostu kontynent amerykański. Tym niemniej hipoteza Ignatiusa Donelly'ego dotycząca Azorów także pozostaje intrygująca...

    W dziełach „Kritias” i „Timajos” Platon mówi o porzuceniu przez Atlantydów ( czyli imperium handlowego o takiej nazwie raczej ) drogi cnoty, utratę przez nich natury boskiej, zhańbienie się poprzez pożądanie dóbr i krain oraz agresywne podboje innych narodów. Według podań z Ameryki Północnej doszło także do zniszczenia istotnych złóż surowcowych. Dziś wiemy, że ktoś na ogromną skalę wyeksploatował wielkie złoża miedzi w okolicach Wielkich Jezior w Ameryce...i nijak nie widać by zużyto jej na terenie amerykańskim, podczas gdy Europa jak najbardziej mogła z niej wyprodukować brąz... 

    Ponadto starożytny autor przytacza słowa egipskiego kapłana, chyba Solona, który przypomina, iż w konsekwencji kataklizmu zawsze następuje regres cywilizacyjny, a wiele niepiśmiennych pokoleń przyczynia się do zatraty pamięci o przeszłości i własnym pochodzeniu. Warto zauważyć, że starożytne cywilizacje, prekolumbijskie zwłaszcza, w swoich podaniach i legendach mówiły, że ich założyciele przybyli z innego miejsca. Najczęściej, że przypłynęli.  Skojarzenie z Arką i Noem jest jak najbardziej zasadne gdy idzie o najstarsze, kolosalne obiekty architektoniczne,  a gdyby nie sięgać aż tak daleko to przynajmniej z ich potomkami - żeglarzami imperum Krety  i potem  Fenicjanami...  Obie te kultury kandydują do roli twórców obiektów megalitycznych - obserwatoriów astronomicznych służących za kalendarze i  uławiające głównie nawigację i powrót do domu...  

        Gdyby  zajrzeć za zasłonę jednak globalnego kataklizmu, zwłaszcza potopu, to  trafić możemy na świat w którym owa atlantydzka kultura dopiero powstawała i funkcjonowała w świecie zupełnie innego klimatu, a być może nawet odwróconych biegunów Ziemi itd... Kto wie, jeśli przed owym Potopem w atmosferze było 30 % tlenu (dziś 20 % ), to warunki klimatyczne mogły sprzyjać i zdrowiu, i bardzo długiemu życiu na Ziemi. Był to istny park jurajski, w którym obok siebie mogli żyć i ludzie i ... wielkie zwierzęta, w tym straszne jaszczury czyli dinozaury. To także mogłoby wyjaśniać zapisy 5 rozdziału Księgi Genesis... i następujące po kataklizmie systematyczne skracanie długości życia ludzi i zmniejszenie rozmiarów fauny i flory...

       Nie rozwiążemy tej kwestii, jedno jednak wydaje się sensowne. To tam, w owym prehistorycznym świecie znaleźć można nasze początki, ale to już przekracza  nasze możliwości. Jak sugeruje to sam Platon – w tych kwestiach warto zaufać przodkom, nawet jeśli nie podają nam tzw. twardych dowodów.  Z różnych prastarych zapisów ludzkości najbardziej wiarygodną pozostaje nieustannie zapis hebrajski - Biblia. 

Starożytne kultury Ameryki twierdziły, że ich przodkowie przybyli  z za morza, ze Wschodu, z ziemi Aztlan...

W Europie Celtowie swój "raj" umiejscawiali... na Zachodzie, za wielką wodą... Fenicjanie, założyciele Gadiz (Kadyks), kontrolujący cieśninę śródziemnomorsko-atlantycką ( Gibraltar), pozostawili po sobie ślady także w Ameryce.

W prastarym Egipcie istniała prowincja (nom) Harpun, a ludzi morza nazywano harpunnikami. Ich trójząb znajdziemy także w ręku greckiego Posejdona, gdańskiego/rzymskiego  Neptuna i choćby w herbie Ukrainy...

W wiekach średnich w Europie rozpowszechniano tezę, że za wielką wodą jest już tylko otchłań i czeluści piekielne. Wywodzono to m.in. z pradawnych  opowieści o kataklizmie na oceanie... Niektórzy zaś twierdzą, że było to pokłosie pewnego marketingu biznesowo - politycznego, który uprawiali ci, którzy gospodarzyli w cieśninie, dziś gibraltarskiej - Fenicjan. 

Dziś około 1 mln ludzi w Meksyku posługuje się językiem nahuatl, zaś główny bohater ich pradawnych wierzeń to Quetzalcoatl.  W Maroku leży pasmo gór Atlas. Ocean oddzielający Amerykę od Europy i Afryki to Atlantyk.Nie da się ukryć - słówko atl - przetrwało do dziś. Oznacza wodę i uparcie wiedzie nas do krainy nazwanej kiedyś Atlantydą... Jej mit, jak twierdzi Noraman Davies, nigdy się od nas zbytnio nie oddala. W jakimś niezrozumiałym, zbiorowym DNA ludzkości odzywa się w kolejnych czasach.  Wg Azteków, ich przodkowie pochodzili z krainy Aztlan... zaś Atlas to także ... Italus. Jednak nawet jeśli ktoś ją kiedyś odnajdzie, istotną pozostanie nauka o jej upadku. 

Trójząb na Atlantyku ? mp3

Fenicki napis na skale w Rio i Ofir w delcie Amazonki ? mp3

Today, almost 1 million Mexicans speak nahuATL.
The hero of their ancient beliefs was QuetzalcoATL.
In Marocco there are ATLas mountains.
The ocean between America and Europe/Africa is the ATLantic.
It can not be hidden, the word ATL is survived to this day.
It means "water" and leads us to a land once called ATLantis...

The Aztecs said that their ancestors came from the land of Aztlan...The word "Atlas" in Italian means..."Italus.".

The "myth" of ATLantis never goes away from us. In some collective memory of humanity's DNA is back in the new times. This "myth" is still close to us. Conclusion ? If even one day someone finds Atlantis, the most important lesson is still the cause of the fall of that world.

  inspire   soul                                                                                                                                                                                                                              kontakt